Suzue kończyła już upinać włosy i miała wychodzić do pracy. Wróciła do sypialnie jeszcze po telefon, kiedy ktoś zaszedł ją od tyłu aż podskoczyła.
-Spokojnie kochanie to tylko ja.
-Hiroto wariacje nie strasz mnie.
-Tylko nie zdenerwuj się na mnie dobrze?
-A co zrobiłeś?
-Załatwiłem Ci zastępstwo w pracy ale już tak na stałe.
-Jak mogłeś? Co Ty sobie myślisz?
-To nie była praca dla Ciebie, potrzebujesz czegoś by się wykazać. Po za tym miałaś mniej czasu dla mnie.
Nie mogła zaprzeczyć sprzedawanie w sklepie zoologicznym nie było jej marzeniem.
-Nie możesz podejmować takich decyzji beze mnie.
-Już więcej nie będę.
Ponieważ nie umiała się na niego gniewać podeszła i pocałowała go.
-Czyli nie jesteś zła?
-Na Ciebie nie umiem być zła ale nie rób mi tego więcej.
-Obiecuję. A teraz chodźmy już.
Hiroto nałożył okulary przeciwsłoneczne i wyszli. Szli prosto przed siebie.
-Gdzie idziemy?
-Nie wiem
Spacerowali ulicami miasta, nie przeszkadzało im to że chodzą bez celu. Gdy tak szli Suzue zauważyła na jednym z budynków napis Sprzedam i numer telefonu od razu wpadła na pewien pomysł spisała numer pod pretekstem, że Mat do niej napisał i musi mu odpisać szybko. Nie chciała jeszcze nikomu mówić o pomyśle chciała ich wszystkich zaskoczyć.
Po południu weszli do niewielkiej restauracji by coś zjeść. Kiedy z niej wyszli ruszyli w stronę parku i jak zawsze usiedli obok jeziorka.
-Ostatnio nic nie mówisz o zespole coś nie tak?
-Wszystko dobrze, nagrywamy nową płytę i całkiem nieźle nam idzie ale jeszcze sporo roboty przed nami. Później chcemy jak najszybciej wydać singiel więc będzie sporo roboty nad teledyskiem, a na koniec na pewno jakaś trasa większa się szykuję. Ale jeszcze nikt nie myśli nad terminami za daleka przyszłość.
-Ale mnie zostawisz- zrobiła mine zbitego szczeniaka.
-Nie zostawię mojego największego skarbu samego, zabiorę Cię ze sobą. Shou będzie chciał zabrać Alex i nie zdziwi mnie jeśli Tora zabierze Mata więc podczas prób nie będziesz się nudziła.
-Jak wszystko dokładnie dopracowane.
-Nie podoba Ci się?
-Podoba mi się wszystko co jest związane ze spędzaniem z Tobą czasu- pocałowała go w policzek i usiadła mu na kolanach.
-A tam co masz?- włożyła mu rękę do kieszeni i wyjęła aparat
-Miałem zrobić jakieś zdjęcia żeby mieć co dodać na blogu, wiesz fani na pewno się stęsknili.
Rozejrzała się czy nikogo nie ma w pobliżu i zdjęła mu okulary, włączyła aparat
-A co powiesz na takie?
Pocałowała go ponownie w policzek i w tym samym momencie zrobiła zdjęcie
-Podoba mi się ale wolał bym takie
Wyciągnął rękę by zrobić zdjęcie i złączył ich usta w pocałunku.
-Jesteś pewien, że takie chcesz umieszczać na blogu?
-Niech wiedzą, że moje serce w całości należy do Ciebie.
Obdarowała go najszczerszym uśmiechem i nałożyła okulary.
Ponieważ robiło się już późno Hiroto odprowadził ją do domu i pojechał do Mogu. Suzue wyciągnęła telefon i zadzwoniła pod numer z budynku, to czego się dowiedziała bardzo jej się spodobało więc umówiła się na jutrzejszy dzień. Chciała się wszystkim podzielić z Matem jednak okazało się, że tą noc spędza u Tory więc zmęczona całym dniem na powietrzu położyła się spać.
niedziela, 1 maja 2011
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
53...
Gitarzysta otworzył oczy i zobaczył, że dziewczyna już nie śpi, jest wtulona w niego i myślami gdzieś daleko stąd.
-O czym tak Słoneczko myślisz?
-Zastanawiam się czemu akurat ja.
Przez głowę Ogaty przeleciało raptem wiele myśli, nie miał pojęcia o co dokładnie może chodzić. Gdy chciał już zacząć ją pocieszać Suzue dokończyła swoją myśl
-Zastanawiam się czemu akurat to ja miałam takie szczęście i spotkałam Ciebie. Czemu to właśnie we mnie się zakochałeś.
-A czemu słońce świeci?
-Żebyśmy mogli żyć- lekko wybita
-No właśnie, a Ty spotkałaś mnie żebym i ja mógł żyć.
Podniosła się i pocałowała chłopaka.
-Jaki byłeś przedtem? Znaczy jaki byłeś w szkole?
-Na prawdę chce wiedzieć?
-Tak
-No więc lubiłem sobie żartować więc wkurzałem wiele osób. Zbyt wielu znajomych nie miałem. Dopiero gdy zaczęliśmy wszyscy chcieli mnie znać, dziewczyny zaczęły zwracać na mnie uwagę.
-Ja tam bym powiedziała, że Twoja sława to jedyna wada a nie chęć znania Cię.
-Wolała byś, żebym nie był sławny?
-Tak, wtedy byśmy mogli wszędzie normalnie wyjść nie przejmując się niczym.
-jesteś cudowna. Ale koniec tego dobrego musimy wstawać bo się spóźnisz.
Nie chętnie wstali i się ubrali. Po zjedzonym śniadaniu wyszli.
-Macie jakieś plany na dziś?
-najpierw pojadę po Mogu a potem nagrywamy. Przyjechać do Ciebie wieczorem?
-Dopiero wieczorem?
-Musze posiedzieć trochę z chłopakami i rozplanować wszystko.
-No dobra. Czyli Alex też jest wolna więc w końcu się z nią spotkam.
-Więc przyjadę jak tylko będę mógł. A teraz uciekaj - pocałował ją na pożegnanie i odjechał.
Suzue weszła do sklepu. Poukładała szybko wszystko i nakarmiła wszystkie zwierzątka. Godziny pracy minęły jej stosunkowo szybko. Od razu spotkała się z Alex i pojechały coś zjeść i na zakupy.
-Czemu się nie wprowadzisz znowu do Hiroto? Chyba było wam dobrze razem
-Boje się że znowu coś się zepsuje a tak nie jesteśmy ciągle razem i mamy kiedy się za sobą stęsknić.
-Myślę, że nie masz się czego bać nie widziałam jeszcze nikogo tak oddanego drugiej osobie jak Hiroto Tobie.
-A Shou?
-To zupełnie co innego on wie że jestem i zawsze będę czasem aż mnie wkurza tą swoją pewnością no ale ma racje. A Hiroto cały czas się boi, że Cię straci jak nie jesteście razem to co chwila sprawdza telefon by się upewnić, że nic się nie stało. Za to jak jest z Tobą to wzroku z Ciebie nie spuszcza.
-Przesadzasz
-Uwierz mi, że nie. Sama tego nie dostrzegać bo pragniesz się nacieszyć każdą sekundą z nim.
-Pewnie masz rację.
-Na pewno ją mam. Wracajmy już, zmęczyłam się tym chodzeniem po sklepach.
Odwiozła przyjaciółkę do domu.
-Wiesz o której kończą?
-Powinien być u Ciebie za jakąś godzinę.
-Dzięki za spotkanie.
-Nie ma za co, już dawno nie spędziłyśmy tyle czasu razem.
Suzue weszła do mieszkania. Tak jak przewidywała Alex po około godzinie przyjechał Hiroto. Dziewczyna otworzyła mu drzwi i aż ją zatkało
-Co się stało z moim seksownym brunecikiem?
-Zamienił się w Twojego seksownego blondyna
-Czemu?
-Nie podoba Ci się? Mam się przemalować?
-Wyglądasz jak zawsze doskonale. Po za tym nawet gdybyś miał zielone włosy do ziemi albo był być łysy i tak według mnie był byś idealny.
-Nie przesadzajmy wyglądał bym jak klaun i pewnie wyrzucili by mnie z zespołu. Ale teraz przez jeden dzień będzie tak jak byś chciała.
-To znaczy?
-jeszcze nikt nie wie co zrobiłem z włosami więc jutro możemy spokojnie wyjść i nikt tak szybko mnie nie rozpozna.
-Więc będzie trzeba to wykorzystać
-Tylko jest teraz inny problem
-Jaki?
-Ty, a dokładniej mogą mnie rozpoznać po Tobie
-Mam się chować?
-Nie masz być zawsze przy mnie- złączył ich usta w najdoskonalszym pocałunku jaki tylko mogli sobie wyobrazić.
-O czym tak Słoneczko myślisz?
-Zastanawiam się czemu akurat ja.
Przez głowę Ogaty przeleciało raptem wiele myśli, nie miał pojęcia o co dokładnie może chodzić. Gdy chciał już zacząć ją pocieszać Suzue dokończyła swoją myśl
-Zastanawiam się czemu akurat to ja miałam takie szczęście i spotkałam Ciebie. Czemu to właśnie we mnie się zakochałeś.
-A czemu słońce świeci?
-Żebyśmy mogli żyć- lekko wybita
-No właśnie, a Ty spotkałaś mnie żebym i ja mógł żyć.
Podniosła się i pocałowała chłopaka.
-Jaki byłeś przedtem? Znaczy jaki byłeś w szkole?
-Na prawdę chce wiedzieć?
-Tak
-No więc lubiłem sobie żartować więc wkurzałem wiele osób. Zbyt wielu znajomych nie miałem. Dopiero gdy zaczęliśmy wszyscy chcieli mnie znać, dziewczyny zaczęły zwracać na mnie uwagę.
-Ja tam bym powiedziała, że Twoja sława to jedyna wada a nie chęć znania Cię.
-Wolała byś, żebym nie był sławny?
-Tak, wtedy byśmy mogli wszędzie normalnie wyjść nie przejmując się niczym.
-jesteś cudowna. Ale koniec tego dobrego musimy wstawać bo się spóźnisz.
Nie chętnie wstali i się ubrali. Po zjedzonym śniadaniu wyszli.
-Macie jakieś plany na dziś?
-najpierw pojadę po Mogu a potem nagrywamy. Przyjechać do Ciebie wieczorem?
-Dopiero wieczorem?
-Musze posiedzieć trochę z chłopakami i rozplanować wszystko.
-No dobra. Czyli Alex też jest wolna więc w końcu się z nią spotkam.
-Więc przyjadę jak tylko będę mógł. A teraz uciekaj - pocałował ją na pożegnanie i odjechał.
Suzue weszła do sklepu. Poukładała szybko wszystko i nakarmiła wszystkie zwierzątka. Godziny pracy minęły jej stosunkowo szybko. Od razu spotkała się z Alex i pojechały coś zjeść i na zakupy.
-Czemu się nie wprowadzisz znowu do Hiroto? Chyba było wam dobrze razem
-Boje się że znowu coś się zepsuje a tak nie jesteśmy ciągle razem i mamy kiedy się za sobą stęsknić.
-Myślę, że nie masz się czego bać nie widziałam jeszcze nikogo tak oddanego drugiej osobie jak Hiroto Tobie.
-A Shou?
-To zupełnie co innego on wie że jestem i zawsze będę czasem aż mnie wkurza tą swoją pewnością no ale ma racje. A Hiroto cały czas się boi, że Cię straci jak nie jesteście razem to co chwila sprawdza telefon by się upewnić, że nic się nie stało. Za to jak jest z Tobą to wzroku z Ciebie nie spuszcza.
-Przesadzasz
-Uwierz mi, że nie. Sama tego nie dostrzegać bo pragniesz się nacieszyć każdą sekundą z nim.
-Pewnie masz rację.
-Na pewno ją mam. Wracajmy już, zmęczyłam się tym chodzeniem po sklepach.
Odwiozła przyjaciółkę do domu.
-Wiesz o której kończą?
-Powinien być u Ciebie za jakąś godzinę.
-Dzięki za spotkanie.
-Nie ma za co, już dawno nie spędziłyśmy tyle czasu razem.
Suzue weszła do mieszkania. Tak jak przewidywała Alex po około godzinie przyjechał Hiroto. Dziewczyna otworzyła mu drzwi i aż ją zatkało
-Co się stało z moim seksownym brunecikiem?
-Zamienił się w Twojego seksownego blondyna
-Czemu?
-Nie podoba Ci się? Mam się przemalować?
-Wyglądasz jak zawsze doskonale. Po za tym nawet gdybyś miał zielone włosy do ziemi albo był być łysy i tak według mnie był byś idealny.
-Nie przesadzajmy wyglądał bym jak klaun i pewnie wyrzucili by mnie z zespołu. Ale teraz przez jeden dzień będzie tak jak byś chciała.
-To znaczy?
-jeszcze nikt nie wie co zrobiłem z włosami więc jutro możemy spokojnie wyjść i nikt tak szybko mnie nie rozpozna.
-Więc będzie trzeba to wykorzystać
-Tylko jest teraz inny problem
-Jaki?
-Ty, a dokładniej mogą mnie rozpoznać po Tobie
-Mam się chować?
-Nie masz być zawsze przy mnie- złączył ich usta w najdoskonalszym pocałunku jaki tylko mogli sobie wyobrazić.
Jak widać za chciało mi się lekkich zmian i wprowadziłam trochę koloru na bloga, mam nadzieję, że nie jest źle.
piątek, 8 kwietnia 2011
52...plaża
Suzue wtuliła się w gitarzystę
-Chcę żeby ta chwila trwała wiecznie
-Nie mogę Ci obiecać, że będzie trwała wiecznie ale jeśli chcesz może trwać cały dzień, a późnień każdy poranek jeśli tylko się znowu do mnie wprowadzisz.
-Cały dzień w łóżku? Może być ciekawie. A co do wprowadzenia się to nawet kuszące musiał bym tylko znieść twoje lunatykowanie do lodówki po mleko.
-Czy to była zgoda?
-Jeszcze nie. Za dużo pracy wszyscy włożyli w to mieszkanie żeby tak szybko się z niego wynosić.
Hiroto przytulił ją jeszcze mocniej do siebie. Przez głowę dziewczyny przeleciało raptem tysiąc myśli. Usiadła raptem a po jej policzku spłynęła łza.
-Co się stało?
-Wyjdź. Proszę Cię wyjdź.
-Nie zrobię tego, nie mogę.-wstał i przytulił ją do siebie- Co się stało? Coś nie tak zrobiłem, coś powiedziałem?
-Nie
-Więc o co chodzi?
-Bo jest za dobrze. A zawsze kiedy jest dobrze coś się dzieje i wszystko się rozpada. Boje się, że tym razem też będzie coś nie tak i Cię stracę już na zawsze.
-Będę przy Tobie zawsze tylko pozwól mi na to. I nic się już nie wydarzy złego, tym razem się nic nie zepsuje.
Teraz i po jego policzkach spłynęły łzy, rozumiał ją i to bardzo dobrze. Tyle razy myślał, że już ją stracił, bał się, że w końcu to może się stać. Pocałowała go. ich łzy mieszały się na twarzach.
-Ubierz się jedziemy.
-Gdzie?- Suzue była na prawdę mocno zdziwioną raptowną zmianą planów.
-Nie wiem.
Podczas gdy Suzue brała prysznic i się ubierała Hiroto zrobił im śniadanie. Gdy zjedli podjechali najpierw do domu gitarzysty by ten mógł przebrać się w świeże ubranie i jechali przed siebie. Nie wiedzieli gdzie jadą, po prostu jechali. Po drodze zatrzymali się na obiad i ruszyli w dalszą drogę. Zatrzymali się dopiero na parkingu przed plażą. Wysiedli z samochodu i poszli nad wodę. Usiedli na piasku i obserwowali fale uderzające o brzeg, a nad nimi zachodzące słońce. Nie musieli nic mówić, było im dobrze rozumieli siebie bez słów.
-Wracajmy- pocałował ją i wstali
Ruszyli w stronę domu.
-Jak Ci się podobał dzisiejszy dzień?
-Był cudowny bo z Tobą.
-Czyli nie masz nic przeciwko, że ciągnąłem Cię tyle czasu tylko na zachód słońca?
-Nie, było warto
Powrót zajął im mniej czasu niż jazda w tamtą stronę ale jednak i tak długo to trwało. Dojechali pod mieszkanie gitarzysty w środku nocy.
-Śpisz dziś u mnie, zanim Cię odwiozę do Ciebie minie jeszcze trochę czasu a musisz się wyspać. Jakieś twoje ubrania zostały u mnie więc nie masz żadnej wymówki.
-Nie próbowała bym się nawet wykręcać jestem taka padnięta.
-Więc chodź.
Weszli na górę, szybko się umyli i momentalnie zasnęli wtuleni w siebie.
-Chcę żeby ta chwila trwała wiecznie
-Nie mogę Ci obiecać, że będzie trwała wiecznie ale jeśli chcesz może trwać cały dzień, a późnień każdy poranek jeśli tylko się znowu do mnie wprowadzisz.
-Cały dzień w łóżku? Może być ciekawie. A co do wprowadzenia się to nawet kuszące musiał bym tylko znieść twoje lunatykowanie do lodówki po mleko.
-Czy to była zgoda?
-Jeszcze nie. Za dużo pracy wszyscy włożyli w to mieszkanie żeby tak szybko się z niego wynosić.
Hiroto przytulił ją jeszcze mocniej do siebie. Przez głowę dziewczyny przeleciało raptem tysiąc myśli. Usiadła raptem a po jej policzku spłynęła łza.
-Co się stało?
-Wyjdź. Proszę Cię wyjdź.
-Nie zrobię tego, nie mogę.-wstał i przytulił ją do siebie- Co się stało? Coś nie tak zrobiłem, coś powiedziałem?
-Nie
-Więc o co chodzi?
-Bo jest za dobrze. A zawsze kiedy jest dobrze coś się dzieje i wszystko się rozpada. Boje się, że tym razem też będzie coś nie tak i Cię stracę już na zawsze.
-Będę przy Tobie zawsze tylko pozwól mi na to. I nic się już nie wydarzy złego, tym razem się nic nie zepsuje.
Teraz i po jego policzkach spłynęły łzy, rozumiał ją i to bardzo dobrze. Tyle razy myślał, że już ją stracił, bał się, że w końcu to może się stać. Pocałowała go. ich łzy mieszały się na twarzach.
-Ubierz się jedziemy.
-Gdzie?- Suzue była na prawdę mocno zdziwioną raptowną zmianą planów.
-Nie wiem.
Podczas gdy Suzue brała prysznic i się ubierała Hiroto zrobił im śniadanie. Gdy zjedli podjechali najpierw do domu gitarzysty by ten mógł przebrać się w świeże ubranie i jechali przed siebie. Nie wiedzieli gdzie jadą, po prostu jechali. Po drodze zatrzymali się na obiad i ruszyli w dalszą drogę. Zatrzymali się dopiero na parkingu przed plażą. Wysiedli z samochodu i poszli nad wodę. Usiedli na piasku i obserwowali fale uderzające o brzeg, a nad nimi zachodzące słońce. Nie musieli nic mówić, było im dobrze rozumieli siebie bez słów.
-Wracajmy- pocałował ją i wstali
Ruszyli w stronę domu.
-Jak Ci się podobał dzisiejszy dzień?
-Był cudowny bo z Tobą.
-Czyli nie masz nic przeciwko, że ciągnąłem Cię tyle czasu tylko na zachód słońca?
-Nie, było warto
Powrót zajął im mniej czasu niż jazda w tamtą stronę ale jednak i tak długo to trwało. Dojechali pod mieszkanie gitarzysty w środku nocy.
-Śpisz dziś u mnie, zanim Cię odwiozę do Ciebie minie jeszcze trochę czasu a musisz się wyspać. Jakieś twoje ubrania zostały u mnie więc nie masz żadnej wymówki.
-Nie próbowała bym się nawet wykręcać jestem taka padnięta.
-Więc chodź.
Weszli na górę, szybko się umyli i momentalnie zasnęli wtuleni w siebie.
czwartek, 31 marca 2011
51...
Była sobota, Suzue wyspała się pierwszy raz w tym tygodniu. Czekała teraz, aż przyjedzie do niej Hiroto. Zespół zrobił sobie weekend wolnego więc każdy miał czas dla bliskiej dla niego osoby, no może z wyjątkiem Nao bo ten w takie dni narzekał, że nikogo nie ma. Równo o 11 gitarzysta wszedł do mieszkania.
-Ubieraj się, wychodzimy.
-Gdzie?
-Niespodzianka.
Dziewczyna pospiesznie się ubrała i wyszli. Nie jechali długo jednak nie miała pojęcia gdzie są, nigdy wcześniej nie była w tej części miasta. Zaparkowali na pustym parkingu i ruszyli między drzewami.
-To mogę się już dowiedzieć gdzie idziemy?
-Jeszcze nie. Za chwilę sama zobaczysz.
Po 15 minutach doszli do niewielkiej rzeczki z drewnianym mostkiem. Widok był na prawdę piękny niczym z bajki. Usiedli i w milczeniu obserwowali jak słońce odbija się od wody.
-Dużo lepszy efekt jest przy pełni.
-I tak jest tu pięnie
-Lubię tu siedzieć i myśleć, dlatego jesteś pierwszą osobą którą tu zabrałem.
Oparła głowę o jego ramię. Siedzieli tak w tuleni w siebie do puki Suzue nie zaczęła trząść się z zimna. Pojechali najpierw na obiad, a później do mieszkania Ogaty.
-Gdzie Mogu?
-U rodziców.
Zrobili sobie gorącej czekolady z bitą śmietaną. Suzue wzięła pojemnik ze śmietaną i po chwili połowa zawartości znajdowała się na głowie Hiroto.
-Zaraz Ci coś zrobię!!!
-Tak? To najpierw mnie złap.
Zaczęli się ganiać jak małe dzieci do około mebli. Ponieważ mieszkanie nie było za duże gitarzysta stosunkowo szybko złapał swoją ofiarę.
-I co mi teraz zrobisz?
-Niech pomyślę.....może to.
Zaczął ją całować. Powoli opadli na podłogę złączeni w pocałunku.
-Hiroto
-Tak?
-Wiesz, że cały się kleisz? - próbowała powstrzymać śmiech
-Ciekawe dlaczego..- powiedział z obrażonym tonem
-Nie gniewaj się na mnie.
-Nie umiem być na Ciebie zły. Ale za karę musisz chwilę poczekać.
Wstał i poszedł zmyć z siebie słodką maź. Kiedy wrócił usiadł obok dziewczyny.
-Czy moja kara już dobiegła końca?
-Tak
telefon gitarzysty zaczął dzwonić.
-Kurwa, a ten czego chce? Mówiłem, że dziś jestem tylko dla Ciebie.
-Może w takim razie to coś ważnego. Odbierz.
Po minie Ogaty nie mogła wywnioskować o co może chodzić.
-Przepraszam ale będziesz musiała ze mną pojechać w 2 miejsca.
-Co się stało?
-Dzwonił barman i Nao się delikatnie mówiąc upił i teraz tańczy na barze i zaczyna się już rozbierać. A wiesz nie najlepiej to później w gazetach będzie wyglądało. I ktoś musi odholować jego samochód.
-Nie ma problemu.
Tak więc jak najszybciej pojechali do ulubionego clubu perkusisty. Widok na prawdę był zabawny Nao tańczył w rytm muzyki, pijąc kolejnego drinka.
-Nao chyba skończyłeś na dziś.
-Dopiero zaczynam!!- wybełkotał
-Nao schodź ale już!
-Nie zachowuj się jak moja matka
-Nao ja nie żartuje. Jak w tej chwili nie zejdziesz dzwonię po Torę i Sagę.
-Dobrze już schodzę, spokojnie
Schodząc oczywiście stracił równowagę i prawie przewrócił przyjaciela. Zaprowadzili go do samochodu.
-Jedź za mną. Odwieziemy go do domu.
-Czemu nie jedziemy Twoim? - wybełkotał Nao
-Bo jak masz wymiotować to będziesz sobie sam sprzątał.
jechali jakieś 20 min perkusista pod koniec drogi zaczął narzekać, że zaraz nie wytrzyma i zarzyga sobie całą tapicerkę. Kiedy znaleźli się już w jego domu Hiroto położył go do łóżka i przyniósł mu wodę oraz miskę. Po czym zamkną przyjaciela w domu i wsiadł do samochodu.
-Jedziemy jeszcze do mnie? Czy może masz ochotę gdzieś pojechać?
-Może odwieź mnie do domu.
-Dobrze. Przepraszam, to nie tak miało wyglądać.
-To nie twoja wina. gdybyś po niego nie pojechał nie darowała bym Ci tego.
Dojechali pod jej kamienice.
-Nie masz Mogu w domu więc nie musisz się spieszyć to może wejdziesz? Jutro macie wolne więc mógłbyś spokojnie zostać.
Bez słowa zamknął samochód i zaniósł ją na górę. Postawił dziewczynę dopiero przed drzwiami by mogła otworzyć drzwi.
-Wariat
-Myślałem, że masz mnie już dosyć na dziś
-Nigdy nie mam Cię dosyć. Ale zawsze mi Ciebie brakuje.
-Ubieraj się, wychodzimy.
-Gdzie?
-Niespodzianka.
Dziewczyna pospiesznie się ubrała i wyszli. Nie jechali długo jednak nie miała pojęcia gdzie są, nigdy wcześniej nie była w tej części miasta. Zaparkowali na pustym parkingu i ruszyli między drzewami.
-To mogę się już dowiedzieć gdzie idziemy?
-Jeszcze nie. Za chwilę sama zobaczysz.
Po 15 minutach doszli do niewielkiej rzeczki z drewnianym mostkiem. Widok był na prawdę piękny niczym z bajki. Usiedli i w milczeniu obserwowali jak słońce odbija się od wody.
-Dużo lepszy efekt jest przy pełni.
-I tak jest tu pięnie
-Lubię tu siedzieć i myśleć, dlatego jesteś pierwszą osobą którą tu zabrałem.
Oparła głowę o jego ramię. Siedzieli tak w tuleni w siebie do puki Suzue nie zaczęła trząść się z zimna. Pojechali najpierw na obiad, a później do mieszkania Ogaty.
-Gdzie Mogu?
-U rodziców.
Zrobili sobie gorącej czekolady z bitą śmietaną. Suzue wzięła pojemnik ze śmietaną i po chwili połowa zawartości znajdowała się na głowie Hiroto.
-Zaraz Ci coś zrobię!!!
-Tak? To najpierw mnie złap.
Zaczęli się ganiać jak małe dzieci do około mebli. Ponieważ mieszkanie nie było za duże gitarzysta stosunkowo szybko złapał swoją ofiarę.
-I co mi teraz zrobisz?
-Niech pomyślę.....może to.
Zaczął ją całować. Powoli opadli na podłogę złączeni w pocałunku.
-Hiroto
-Tak?
-Wiesz, że cały się kleisz? - próbowała powstrzymać śmiech
-Ciekawe dlaczego..- powiedział z obrażonym tonem
-Nie gniewaj się na mnie.
-Nie umiem być na Ciebie zły. Ale za karę musisz chwilę poczekać.
Wstał i poszedł zmyć z siebie słodką maź. Kiedy wrócił usiadł obok dziewczyny.
-Czy moja kara już dobiegła końca?
-Tak
telefon gitarzysty zaczął dzwonić.
-Kurwa, a ten czego chce? Mówiłem, że dziś jestem tylko dla Ciebie.
-Może w takim razie to coś ważnego. Odbierz.
Po minie Ogaty nie mogła wywnioskować o co może chodzić.
-Przepraszam ale będziesz musiała ze mną pojechać w 2 miejsca.
-Co się stało?
-Dzwonił barman i Nao się delikatnie mówiąc upił i teraz tańczy na barze i zaczyna się już rozbierać. A wiesz nie najlepiej to później w gazetach będzie wyglądało. I ktoś musi odholować jego samochód.
-Nie ma problemu.
Tak więc jak najszybciej pojechali do ulubionego clubu perkusisty. Widok na prawdę był zabawny Nao tańczył w rytm muzyki, pijąc kolejnego drinka.
-Nao chyba skończyłeś na dziś.
-Dopiero zaczynam!!- wybełkotał
-Nao schodź ale już!
-Nie zachowuj się jak moja matka
-Nao ja nie żartuje. Jak w tej chwili nie zejdziesz dzwonię po Torę i Sagę.
-Dobrze już schodzę, spokojnie
Schodząc oczywiście stracił równowagę i prawie przewrócił przyjaciela. Zaprowadzili go do samochodu.
-Jedź za mną. Odwieziemy go do domu.
-Czemu nie jedziemy Twoim? - wybełkotał Nao
-Bo jak masz wymiotować to będziesz sobie sam sprzątał.
jechali jakieś 20 min perkusista pod koniec drogi zaczął narzekać, że zaraz nie wytrzyma i zarzyga sobie całą tapicerkę. Kiedy znaleźli się już w jego domu Hiroto położył go do łóżka i przyniósł mu wodę oraz miskę. Po czym zamkną przyjaciela w domu i wsiadł do samochodu.
-Jedziemy jeszcze do mnie? Czy może masz ochotę gdzieś pojechać?
-Może odwieź mnie do domu.
-Dobrze. Przepraszam, to nie tak miało wyglądać.
-To nie twoja wina. gdybyś po niego nie pojechał nie darowała bym Ci tego.
Dojechali pod jej kamienice.
-Nie masz Mogu w domu więc nie musisz się spieszyć to może wejdziesz? Jutro macie wolne więc mógłbyś spokojnie zostać.
Bez słowa zamknął samochód i zaniósł ją na górę. Postawił dziewczynę dopiero przed drzwiami by mogła otworzyć drzwi.
-Wariat
-Myślałem, że masz mnie już dosyć na dziś
-Nigdy nie mam Cię dosyć. Ale zawsze mi Ciebie brakuje.
niedziela, 20 marca 2011
50...
O 7.30 Suzue obudził budzik. Rozejrzała się po pokoju, po Hiroto nie było śladu. Zaczęła się zastanawiać czy wczorajszy wieczór nie był jedynie przyjemnym snem. Poszła do kuchni zrobić kawę, nie lubiła tak wczesnych godzin, tylko dzięki dawce kofeiny była w stanie jakoś funkcjonować.
-Ha! Jednak nie zwariowałam jeszcze do końca!- podekscytowała się na widok dwóch nie umytych kubków po czekoladzie.
Zjadła niewielkie śniadanie i poszła do łazienki przyszykować się do pracy. Około 8.30 wyszła. Dziś było dużo cieplej niż wczoraj, aż chciało się wyjść z domu i chodzić bez celu ulicami. Kiedy tak szła w stronę sklepu zadzwonił jej telefon.
-Mam nadzieję, że Cię nie obudziłem - w słuchawce usłyszała głos gitarzysty
-Nie, właśnie idę do pracy.
-Przepraszam, że wyszedłem tak bez pożegnania ale nie chciałem Cie budzić, a musiałem wracać bo Mogu był sam.
-Nic się nie stało. Ale nastempnym razem bez wahania mnie obudź.
-Nie ma mowy. O której kończysz?
-o 15 a co?
-W takim razie przyjadę po Ciebie. Do zobaczenia.
Schowała telefon do torebki i weszła do budynku. Czas mijał jej stosunkowo szybko. Pojawiło się kilku klientów, a w wolnym czasie czytała podręczniki. Postanowiła już zacząć naukę mimo, że zajęcia zaczynały się jej dopiero za jakieś 2 miesiące. Równo o 15 przyjechał Hiroto, nie da się ukryć, że zwrócił na siebie uwagę wszystkich przechodniów.
-Chciałem Ci przywieść kawę ale pewnie jak już zauważyłaś wylałem całą przed sklepem.
-Myślę, że każdy zauważył
-No racja. Ale mam coś jeszcze dla Ciebie, mam nadzieję, że będziesz chciała go znowu nosić. -wyją z kieszeni łańcuszek i zapiął jej na szyi a następnie ją pocałował.
Suzue nałożyła kurtkę i wyszli.
-Gdzie jedziemy?
-Na obiad, na pewno jeszcze nie jadłaś.
Dojechali do jeden z ulubionych restauracji zespołu. Trzymając się za ręce podeszli do stolika przy którym siedzieli pozostali członkowie Alice Nine oraz Alex z Matem. Saga uśmiechnął się do nich ciepło. Suzue w jego oczach mogła dostrzec, że faktycznie szczerze się cieszy, że wrócili do siebie. Kiedy już wszyscy byli w komplecie zamówili jedzenie. Atmosfera znowu była taka jak być powinna. Gdy skończyli wszyscy w idealnych humorach się rozeszli.
-Odwieść Cię już do domu?
-Nie chce już się z Tobą rozstawać.
Pocałował ją po czym uruchomił silnik. Kiedy podjechali pod jego mieszkanie kazał dziewczynie chwile poczekać na niego. Wrócił po 5 minutach z psem na rękach i pojechali dalej. Pojechali do parku. Magu biegał sobie radośnie płosząc wszystkie ptaki, a oni spacerowali ścieżkami.
-Chciał bym, żebyś je miała. Żebyś zawsze mogła wejść- wręczył jej klucze od mieszkania
-Jesteś pewien, że tego chcesz?
-Jestem pewien, że chce spędzić z Tobą resztę swojego życia, że zawsze chce mieć Cię obok, nigdy nie zapomnieć Twojego zapachu, że zawsze chce pamiętać Twoje ciepłe wargi, kojący głos, twój uśmiech który rozpromieni nawet najbardziej pochmurny dzień, że zawsze chce czuć Twoją dłoń w mojej, czuć Twoje spojrzenie...a Ty się pytasz czy jestem pewien takiego drobiazgu?
Dziewczyna rzuciła mu się na szyje.
-Też Cię kocham. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.
Zaczął obdarowywać ją pocałunkami.
-Przepraszam mogła bym autograf? - 5 letnia dziewczynką delikatnie ciągnęła Hiroto za kurtkę.
-Yumi mówiłam, żebyś nie przeszkadzała panu gdy jest zajęty. Bardzo za nią przepraszam.
-Nic się nie stało. Gdzie byś chciała ten autograf?
Dziewczynka spojrzała na matkę z nadzieją w oczach, że ta ma jakiś notes.
-Wiesz powinienem mieć jeszcze jakieś zdjęcie poczekaj chwile.
Przeszukał wszystkie kieszenie kurtki i wyją zdjęcie które mu zostało z trasy. Podpisał je i wręczył dziewczynce.
-Dziękuje.- odpowiedziała słodkim głosikiem
-Chodź już kochanie i nie przeszkadzaj państwu. Dziękuje i jeszcze raz przepraszam.
-Nic się nie stało ale proszę nie mówić gdzie nas pani spotkała, za bardzo lubię to miejsce chyba pani rozumie.
-Oczywiście.
Młoda kobieta zabrała dziecko i oddaliła się.
-Fajna ta mała tylko wyczucia nie ma za grosz- Hiroto wziął dziewczynę za rękę i zaczęli kierować się do samochodu.
-Nie wiedziałam, że lubisz dzieci.
-Są cudowne, bez nich nie było by to samo.
Wsiedli do samochodu i pojechali do domu gitarzysty. Mogu od razu poszedł spać. Ogata zrobił im herbaty i rozmawiali jeszcze z dobrą godzinę.
-Zostaniesz na noc?
-Nie mogę. Rano muszę iść do pracy.
-Wolałem jak nie pracowałaś. W ogóle rzuć tą robotę, przecież mogę Cię utrzymywać.
-Nie, nie chce być uzależniona, całe życie byłam samodzielna i nie umiem inaczej.
-Rozumiem, ale pamiętaj, że nie musisz.
Odwiózł ją do domu i odprowadził pod drzwi.
-Wejdziesz na chwilę?
-Jesteś zmęczona, połóż się lepiej już spać.
-Proszę, tylko na 2 minuty obiecuje.
Weszli do środka. Suzue od razu podbiegła do komody i wyciągnęła z szuflady zapasowe klucze od mieszkania.
-Proszę, nie wiadomo kiedy Ci się przydadzą.
Pocałował ją na pożegnanie i wyszedł.
-Ha! Jednak nie zwariowałam jeszcze do końca!- podekscytowała się na widok dwóch nie umytych kubków po czekoladzie.
Zjadła niewielkie śniadanie i poszła do łazienki przyszykować się do pracy. Około 8.30 wyszła. Dziś było dużo cieplej niż wczoraj, aż chciało się wyjść z domu i chodzić bez celu ulicami. Kiedy tak szła w stronę sklepu zadzwonił jej telefon.
-Mam nadzieję, że Cię nie obudziłem - w słuchawce usłyszała głos gitarzysty
-Nie, właśnie idę do pracy.
-Przepraszam, że wyszedłem tak bez pożegnania ale nie chciałem Cie budzić, a musiałem wracać bo Mogu był sam.
-Nic się nie stało. Ale nastempnym razem bez wahania mnie obudź.
-Nie ma mowy. O której kończysz?
-o 15 a co?
-W takim razie przyjadę po Ciebie. Do zobaczenia.
Schowała telefon do torebki i weszła do budynku. Czas mijał jej stosunkowo szybko. Pojawiło się kilku klientów, a w wolnym czasie czytała podręczniki. Postanowiła już zacząć naukę mimo, że zajęcia zaczynały się jej dopiero za jakieś 2 miesiące. Równo o 15 przyjechał Hiroto, nie da się ukryć, że zwrócił na siebie uwagę wszystkich przechodniów.
-Chciałem Ci przywieść kawę ale pewnie jak już zauważyłaś wylałem całą przed sklepem.
-Myślę, że każdy zauważył
-No racja. Ale mam coś jeszcze dla Ciebie, mam nadzieję, że będziesz chciała go znowu nosić. -wyją z kieszeni łańcuszek i zapiął jej na szyi a następnie ją pocałował.
Suzue nałożyła kurtkę i wyszli.
-Gdzie jedziemy?
-Na obiad, na pewno jeszcze nie jadłaś.
Dojechali do jeden z ulubionych restauracji zespołu. Trzymając się za ręce podeszli do stolika przy którym siedzieli pozostali członkowie Alice Nine oraz Alex z Matem. Saga uśmiechnął się do nich ciepło. Suzue w jego oczach mogła dostrzec, że faktycznie szczerze się cieszy, że wrócili do siebie. Kiedy już wszyscy byli w komplecie zamówili jedzenie. Atmosfera znowu była taka jak być powinna. Gdy skończyli wszyscy w idealnych humorach się rozeszli.
-Odwieść Cię już do domu?
-Nie chce już się z Tobą rozstawać.
Pocałował ją po czym uruchomił silnik. Kiedy podjechali pod jego mieszkanie kazał dziewczynie chwile poczekać na niego. Wrócił po 5 minutach z psem na rękach i pojechali dalej. Pojechali do parku. Magu biegał sobie radośnie płosząc wszystkie ptaki, a oni spacerowali ścieżkami.
-Chciał bym, żebyś je miała. Żebyś zawsze mogła wejść- wręczył jej klucze od mieszkania
-Jesteś pewien, że tego chcesz?
-Jestem pewien, że chce spędzić z Tobą resztę swojego życia, że zawsze chce mieć Cię obok, nigdy nie zapomnieć Twojego zapachu, że zawsze chce pamiętać Twoje ciepłe wargi, kojący głos, twój uśmiech który rozpromieni nawet najbardziej pochmurny dzień, że zawsze chce czuć Twoją dłoń w mojej, czuć Twoje spojrzenie...a Ty się pytasz czy jestem pewien takiego drobiazgu?
Dziewczyna rzuciła mu się na szyje.
-Też Cię kocham. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.
Zaczął obdarowywać ją pocałunkami.
-Przepraszam mogła bym autograf? - 5 letnia dziewczynką delikatnie ciągnęła Hiroto za kurtkę.
-Yumi mówiłam, żebyś nie przeszkadzała panu gdy jest zajęty. Bardzo za nią przepraszam.
-Nic się nie stało. Gdzie byś chciała ten autograf?
Dziewczynka spojrzała na matkę z nadzieją w oczach, że ta ma jakiś notes.
-Wiesz powinienem mieć jeszcze jakieś zdjęcie poczekaj chwile.
Przeszukał wszystkie kieszenie kurtki i wyją zdjęcie które mu zostało z trasy. Podpisał je i wręczył dziewczynce.
-Dziękuje.- odpowiedziała słodkim głosikiem
-Chodź już kochanie i nie przeszkadzaj państwu. Dziękuje i jeszcze raz przepraszam.
-Nic się nie stało ale proszę nie mówić gdzie nas pani spotkała, za bardzo lubię to miejsce chyba pani rozumie.
-Oczywiście.
Młoda kobieta zabrała dziecko i oddaliła się.
-Fajna ta mała tylko wyczucia nie ma za grosz- Hiroto wziął dziewczynę za rękę i zaczęli kierować się do samochodu.
-Nie wiedziałam, że lubisz dzieci.
-Są cudowne, bez nich nie było by to samo.
Wsiedli do samochodu i pojechali do domu gitarzysty. Mogu od razu poszedł spać. Ogata zrobił im herbaty i rozmawiali jeszcze z dobrą godzinę.
-Zostaniesz na noc?
-Nie mogę. Rano muszę iść do pracy.
-Wolałem jak nie pracowałaś. W ogóle rzuć tą robotę, przecież mogę Cię utrzymywać.
-Nie, nie chce być uzależniona, całe życie byłam samodzielna i nie umiem inaczej.
-Rozumiem, ale pamiętaj, że nie musisz.
Odwiózł ją do domu i odprowadził pod drzwi.
-Wejdziesz na chwilę?
-Jesteś zmęczona, połóż się lepiej już spać.
-Proszę, tylko na 2 minuty obiecuje.
Weszli do środka. Suzue od razu podbiegła do komody i wyciągnęła z szuflady zapasowe klucze od mieszkania.
-Proszę, nie wiadomo kiedy Ci się przydadzą.
Pocałował ją na pożegnanie i wyszedł.
środa, 16 marca 2011
49....Obiecana rozmowa...
Minął ponad tydzień, Alice Nine wczoraj zakończyło trasę więc mieli chwile wolnego. Suzue codziennie pracowała, zaczęła się uczyć i udawało się jej już przesypiać całą noc. Długie rozmowy z Matem bardzo jej w tym pomogły. Właśnie wychodziła z pracy i szła spotkać się z Hiroto, obiecała, że z nim porozmawia więc iść musiała. Ponieważ żadne z nich tak do końca nie wiedziała jak potoczy się sytuacja to umówili się na neutralnym gruncie czyli w parku niedaleko mieszkania dziewczyny. Ponieważ Suzue była chwile przed czasem postanowiła poczekać na ławce. Chwilę później zjawił się gitarzysta. Usiadł bez słowa obok.
-Może się przejdziemy?- po dłuższej chwili Ogata
Suzue wstała, zaczęli iść wąską ścieżką. Ponieważ było stosunkowo chłodno i pochmurno byli jedynymi spacerującymi osobami.
-Wim, że zwykłe przepraszam nie wystarczy ale na prawdę szczerze Cię przepraszam. Wiem, że Cię zraniłem i bardzo tego żałuje. Wariuję bez Ciebie. Mimo, że na to nie zasługuję proszę Cię daj mi jeszcze jedną szanse, obiecuje, że ostatnią.
-Nie obiecuj czegoś czego obiecać nie możesz. - Sama nie wiedziała czemu powiedziała to zamiast zwykłego "to ja przepraszam"
Hiroto przywarł ją do najbliższego drzewa i spojrzał jej w oczy które były zagubione. Zaczął ją całować najpierw niepewnie i delikatnie, a później coraz bardziej pewnie i namiętnie. Dziewczyna znowu poczuła przepełniającą ją radość, oplotła ręce wokół jego szyi.
-Proszę zaufaj mi znowu.
Zamiast coś odpowiedzieć pocałowała go. Zaczęło lać.
-Chodźmy zanim przemokniemy. - wzięła gitarzystę za rękę i zaprowadziła do siebie. Na miejscu zrobiła im gorącej czekolady.
-Ładnie się tu urządziłaś.
-Tylko dzięki chłopakom tak to teraz wygląda.
-też powinienem pomóc. Ale wolał bym, żebyś wprowadziła się znowu do mnie.
-Nie. Jak mieszkaliśmy razem to nam nie wyszło, więc nie byliśmy na to gotowi. Jak nie będziemy cały czas razem może się nam uda.
-Skoro tak stawiasz sprawę to niech będzie. Ale licz się z tym, że będę Ciągle po ciebie przyjeżdżał.
-Musimy porozmawiać zanim zatracisz się w swoim idealnym świecie.
-Co się stało?- wziął ją za rękę i spojrzał jej w oczy przepełnione smutkiem i szczęściem jednocześnie
-Pamiętasz tą sytuacje ze szpitala?
-Tak
- No to pojechałam tam z drobiazgiem. Wbiłam sobie gwóźdź w rękę, nic poważnego.
-Wiesz dziwne rzeczy są dla Ciebie drobiazgami.
-Daj mi dokończyć. Powód był nie istotny, w każdym razie okazało się wtedy, że miałeś zostać ojcem. Nie powiedział Ci nikt tego wcześniej bo chciałam to zrobić osobiście. Przepraszam, że dowiadujesz się ostatni.
Nie odpowiedział nic, przytulił ją tylko mocno do siebie. Dopiero po chwili się odezwał.
-Zobaczysz jeszcze będziemy mieć 2 dzieci które będą tak cudowne jak Ty.
-Będą cudowne tylko wtedy gdy chociaż trochę będą przypominały Ciebie. - tak bardzo cieszyli się, że są znowu razem, że zupełnie zapomnieli o wszystkich nieporozumieniach i konfliktach.
-Jest już późno, będę jechał.
-Jest ciemno, a okolica nie jest taka cudowna o tej porze, a samochód masz stosunkowo daleko więc zostań. Po za tym chce Ci coś pokazać. Mat uważa, że każdy kto tak na prawdę chce mnie poznać musi to zobaczyć by zrozumieć co we mnie siedzi.
-W takim razie zostanę. Kanapy masz nawet wygodne więc nie będzie źle.
-Żartujesz sobie prawda?
-No może trochę. To co chciałaś mi pokazać?
-Zaraz się przekonasz.
Gdy znaleźli się już w łóżku dziewczyna wyciągnęła spod niego zniszczony szkicownik i podała gitarzyście.
-Co to?
-Otwórz.
Zrobił jak mu kazała. Powoli przekręcał kartki analizując wcześniej dokładnie każdy szczegół.
-Sama to zrobiłaś?
-Tak
Kiedy skończył miał szklanki w oczach.
-Czy to wszystko to....?
-Tak to moje wspomnienia i świat widziany z mojej perspektywy. - uśmiechnęła się i pocałowała go
-Czemu nie pokazałaś mi wcześniej.
-Nie miałam go, był u Mata. Po za tym nie sądziłam, że to ważne
-Wszystko co jest związane z Tobą jest dla mnie ważne.
Było im znowu dobrze, nie liczyło się nic po za obecną chwilą. Zasnęli wtuleni w siebie.
-Może się przejdziemy?- po dłuższej chwili Ogata
Suzue wstała, zaczęli iść wąską ścieżką. Ponieważ było stosunkowo chłodno i pochmurno byli jedynymi spacerującymi osobami.
-Wim, że zwykłe przepraszam nie wystarczy ale na prawdę szczerze Cię przepraszam. Wiem, że Cię zraniłem i bardzo tego żałuje. Wariuję bez Ciebie. Mimo, że na to nie zasługuję proszę Cię daj mi jeszcze jedną szanse, obiecuje, że ostatnią.
-Nie obiecuj czegoś czego obiecać nie możesz. - Sama nie wiedziała czemu powiedziała to zamiast zwykłego "to ja przepraszam"
Hiroto przywarł ją do najbliższego drzewa i spojrzał jej w oczy które były zagubione. Zaczął ją całować najpierw niepewnie i delikatnie, a później coraz bardziej pewnie i namiętnie. Dziewczyna znowu poczuła przepełniającą ją radość, oplotła ręce wokół jego szyi.
-Proszę zaufaj mi znowu.
Zamiast coś odpowiedzieć pocałowała go. Zaczęło lać.
-Chodźmy zanim przemokniemy. - wzięła gitarzystę za rękę i zaprowadziła do siebie. Na miejscu zrobiła im gorącej czekolady.
-Ładnie się tu urządziłaś.
-Tylko dzięki chłopakom tak to teraz wygląda.
-też powinienem pomóc. Ale wolał bym, żebyś wprowadziła się znowu do mnie.
-Nie. Jak mieszkaliśmy razem to nam nie wyszło, więc nie byliśmy na to gotowi. Jak nie będziemy cały czas razem może się nam uda.
-Skoro tak stawiasz sprawę to niech będzie. Ale licz się z tym, że będę Ciągle po ciebie przyjeżdżał.
-Musimy porozmawiać zanim zatracisz się w swoim idealnym świecie.
-Co się stało?- wziął ją za rękę i spojrzał jej w oczy przepełnione smutkiem i szczęściem jednocześnie
-Pamiętasz tą sytuacje ze szpitala?
-Tak
- No to pojechałam tam z drobiazgiem. Wbiłam sobie gwóźdź w rękę, nic poważnego.
-Wiesz dziwne rzeczy są dla Ciebie drobiazgami.
-Daj mi dokończyć. Powód był nie istotny, w każdym razie okazało się wtedy, że miałeś zostać ojcem. Nie powiedział Ci nikt tego wcześniej bo chciałam to zrobić osobiście. Przepraszam, że dowiadujesz się ostatni.
Nie odpowiedział nic, przytulił ją tylko mocno do siebie. Dopiero po chwili się odezwał.
-Zobaczysz jeszcze będziemy mieć 2 dzieci które będą tak cudowne jak Ty.
-Będą cudowne tylko wtedy gdy chociaż trochę będą przypominały Ciebie. - tak bardzo cieszyli się, że są znowu razem, że zupełnie zapomnieli o wszystkich nieporozumieniach i konfliktach.
-Jest już późno, będę jechał.
-Jest ciemno, a okolica nie jest taka cudowna o tej porze, a samochód masz stosunkowo daleko więc zostań. Po za tym chce Ci coś pokazać. Mat uważa, że każdy kto tak na prawdę chce mnie poznać musi to zobaczyć by zrozumieć co we mnie siedzi.
-W takim razie zostanę. Kanapy masz nawet wygodne więc nie będzie źle.
-Żartujesz sobie prawda?
-No może trochę. To co chciałaś mi pokazać?
-Zaraz się przekonasz.
Gdy znaleźli się już w łóżku dziewczyna wyciągnęła spod niego zniszczony szkicownik i podała gitarzyście.
-Co to?
-Otwórz.
Zrobił jak mu kazała. Powoli przekręcał kartki analizując wcześniej dokładnie każdy szczegół.
-Sama to zrobiłaś?
-Tak
Kiedy skończył miał szklanki w oczach.
-Czy to wszystko to....?
-Tak to moje wspomnienia i świat widziany z mojej perspektywy. - uśmiechnęła się i pocałowała go
-Czemu nie pokazałaś mi wcześniej.
-Nie miałam go, był u Mata. Po za tym nie sądziłam, że to ważne
-Wszystko co jest związane z Tobą jest dla mnie ważne.
Było im znowu dobrze, nie liczyło się nic po za obecną chwilą. Zasnęli wtuleni w siebie.
poniedziałek, 14 marca 2011
48...
Suzue z Matem czekali na przyjazd Tory już od kilku godzin kiedy mieli już dzwonić po taksówkę blondyn dostał smsa, że gitarzysta czeka już na nich na parkingu.
-Chodź, w końcu przyjechał.
-Myślałam już, że zapomniał.
Przy drzwiach natknęli się na zdyszanego Hiroto.
-Słyszałem...., że coś się stało...ale..nie wiem co...więc przybiegłem...do Ciebie. - w jego oczach było widać żal i ból. Był tak zdyszany, że nie miał siły mówić.
-Jak widzisz spóźniłeś się, właśnie wychodzimy. - Mat, który pociągnął dziewczynę w stronę drzwi zostawiając chłopaka samego na korytarzu.
Na parkingu bez problemu znaleźli samochód Tory.
-Co tak długo?
-Chciałem coś jeszcze dokończyć.
Suzue usiadła z tyłu. Całą drogę się nie odzywała. Przed oczami miała Ogatę, miała ochotę wrócić do niego i przytulić go z całej siły. Chciała znowu poczuć jego zapach, usłyszeć jego głos, poczuć jego ciepłe wargi, ogrzać swoje zimne dłonie w jego zawsze tak przyjemnie ciepłych. Marzyła teraz by znowu zobaczyć jego uśmiech albo jak odgarnia włosy z twarzy , brakowało jej rzeczy na które normalnie nigdy nie zwracała uwagi. Była tak zamyślona, że nawet nie zauważyła kiedy znaleźli się na miejscu.
-Idziesz z nami czy wolisz nadal siedzieć w samochodzie?-Tora
-Eee.. zamyśliłam się już idę.
W mieszkaniu czekali na nich już wszyscy.
-Skończyliśmy wszystko pod Twoją nieobecność. To dlatego Tora tak długo nie przyjeżdżał- zaczął tłumaczyć wszystkich Nao- Każdy dodał jakiś akcent od siebie.
-Nie każdy - oburzył się Shou
-Nie pozwoliliśmy mu, to nasza wina- Alex
-Chciałem Ci dać jednego z moich kotów.
-Kotów? To wy macie koty?
-Aktualnie tylko trzy- powiedział dumnie
-Wiesz, on ma pewną słabość do nich i rzadko kiedy nie ma żadnego, aż dziwne że jak mieszkałaś z nim to niczego nie przyprowadził.
-Koniec tego gadania. Saga czyń honory i otwórz drzwi -Tora wskazał na drzwi od sypialni
Basista zrobił jak mu kazał przyjaciel i oczom wszystkim ukazała się niewielka ale za to idealnie dopracowana sypialnia. Każdy, nawet najmniejszy element do siebie pasował.
-Przywiozłem wszystkie Twoje rzeczy-Saga- pomyślałem, że tobie bardziej się przydadzą.
-Dziękuje
-Ej nie płacz-Nao
-Przeprasza, to ze szczęścia. Jesteście kochani, dziękuje wam wszystkim. - Przytuliła każdego po kolei.
-To my już pojedziemy. -Alex
-Zostańcie jeszcze.
-Na prawdę musimy jechać- Nao
Dziewczyna spojrzała z nadzieja na Mata a później na Sagę, który jako jedyny dał jej do zrozumienia, że chwilę zostanie. Kiedy zostali sami usiedli na kanapie.
-Dziękuje, wiem, że to dla Ciebie nie było łatwe.
-Nie dziękuj. Po za tym sprawiło mi to dużą przyjemność. - na sekundę złączył ich usta
-Saga...przepraszam ale nie mogę. Wiem, że nie jestem już z Hiroto ale to nie oznacza
Położył jej palec na ustach.
-Wiem..ale musisz coś zrozumieć. Wiem, że jest Ci trudno bo kochasz nas obu tylko musisz to sama zauważyć.
Złączył ich wargi w namiętnym pocałunku. Suzue nie przerywała ale też nie podtrzymywała tego dłużej. Ale zrozumiała co miał na myśli. Obaj byli dla niej bardzo ważni. Rozdzierało ją to od środka na pół.
-A teraz posłuchaj. Każdy dobrze wie jaki jestem i jaki jest Hiroto i ty też dobrze o tym wiesz. Więc daj mu szanse ten ostatni raz mu ją daj. jak wrócimy z trasy porozmawiajcie. On głupieje bez Ciebie,a i ty bez niego nie trzymasz się za dobrze. Widzę jaka jesteś w środku przybita.
-Nie rozumiem. Mówisz, że mnie kochasz, że wiesz, że ja kocham Ciebie a chcesz, żebym znowu była z Hiroto? Czemu?
-Właśnie dlatego, że Cie kocham. Wiem, że ja Cię zranię bardziej niż on do tej pory, a Hiroto więcej tego błędu nie popełni. A Ty będziesz zawsze dla mnie przyjaciółką i zawsze będziesz mogła na mnie polegać o każdej porze. Dlatego obiecaj mi, że z nim chociaż porozmawiasz.
-Dobrze obiecuje.
-A teraz będę jechał. Jest już późno i Nao mnie zabije jak będę przysypiał na koncercie.
Pożegnali się i wyszedł. Suzue poszła się przyszykować do snu i położyła się w nowym łóżku. Zasnęła stosunkowo szybko. Jednak sen nie trwał długo. Około 2 czyli jakieś 2 godziny po tym jak się położyła obudził ją ten sam koszmar co zawsze. Zapaliła lampkę i usiadła. Nie chciała być sama ale wiedziała, że nie może zadzwonić po Mata bo ten jutro ma zajęcia od rana. Więc wstała zrobić sobie gorącej czekolady i wróciła do łóżka. Sięgnęła po swój szkicownik i zaczęła robić proste kreski. Sama nie wiedziała co to ma być, rysowała to co podsuwał jej podświadomie umysł. Kiedy skończyła, aż ją zatkało. Przed oczami miała scenerie z tamtych chwil o których nie chciała pamiętać, a które same wracały co noc. rzuciła szkicownikiem przed siebie i skulona siedziała na środku łóżka. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić....
-Chodź, w końcu przyjechał.
-Myślałam już, że zapomniał.
Przy drzwiach natknęli się na zdyszanego Hiroto.
-Słyszałem...., że coś się stało...ale..nie wiem co...więc przybiegłem...do Ciebie. - w jego oczach było widać żal i ból. Był tak zdyszany, że nie miał siły mówić.
-Jak widzisz spóźniłeś się, właśnie wychodzimy. - Mat, który pociągnął dziewczynę w stronę drzwi zostawiając chłopaka samego na korytarzu.
Na parkingu bez problemu znaleźli samochód Tory.
-Co tak długo?
-Chciałem coś jeszcze dokończyć.
Suzue usiadła z tyłu. Całą drogę się nie odzywała. Przed oczami miała Ogatę, miała ochotę wrócić do niego i przytulić go z całej siły. Chciała znowu poczuć jego zapach, usłyszeć jego głos, poczuć jego ciepłe wargi, ogrzać swoje zimne dłonie w jego zawsze tak przyjemnie ciepłych. Marzyła teraz by znowu zobaczyć jego uśmiech albo jak odgarnia włosy z twarzy , brakowało jej rzeczy na które normalnie nigdy nie zwracała uwagi. Była tak zamyślona, że nawet nie zauważyła kiedy znaleźli się na miejscu.
-Idziesz z nami czy wolisz nadal siedzieć w samochodzie?-Tora
-Eee.. zamyśliłam się już idę.
W mieszkaniu czekali na nich już wszyscy.
-Skończyliśmy wszystko pod Twoją nieobecność. To dlatego Tora tak długo nie przyjeżdżał- zaczął tłumaczyć wszystkich Nao- Każdy dodał jakiś akcent od siebie.
-Nie każdy - oburzył się Shou
-Nie pozwoliliśmy mu, to nasza wina- Alex
-Chciałem Ci dać jednego z moich kotów.
-Kotów? To wy macie koty?
-Aktualnie tylko trzy- powiedział dumnie
-Wiesz, on ma pewną słabość do nich i rzadko kiedy nie ma żadnego, aż dziwne że jak mieszkałaś z nim to niczego nie przyprowadził.
-Koniec tego gadania. Saga czyń honory i otwórz drzwi -Tora wskazał na drzwi od sypialni
Basista zrobił jak mu kazał przyjaciel i oczom wszystkim ukazała się niewielka ale za to idealnie dopracowana sypialnia. Każdy, nawet najmniejszy element do siebie pasował.
-Przywiozłem wszystkie Twoje rzeczy-Saga- pomyślałem, że tobie bardziej się przydadzą.
-Dziękuje
-Ej nie płacz-Nao
-Przeprasza, to ze szczęścia. Jesteście kochani, dziękuje wam wszystkim. - Przytuliła każdego po kolei.
-To my już pojedziemy. -Alex
-Zostańcie jeszcze.
-Na prawdę musimy jechać- Nao
Dziewczyna spojrzała z nadzieja na Mata a później na Sagę, który jako jedyny dał jej do zrozumienia, że chwilę zostanie. Kiedy zostali sami usiedli na kanapie.
-Dziękuje, wiem, że to dla Ciebie nie było łatwe.
-Nie dziękuj. Po za tym sprawiło mi to dużą przyjemność. - na sekundę złączył ich usta
-Saga...przepraszam ale nie mogę. Wiem, że nie jestem już z Hiroto ale to nie oznacza
Położył jej palec na ustach.
-Wiem..ale musisz coś zrozumieć. Wiem, że jest Ci trudno bo kochasz nas obu tylko musisz to sama zauważyć.
Złączył ich wargi w namiętnym pocałunku. Suzue nie przerywała ale też nie podtrzymywała tego dłużej. Ale zrozumiała co miał na myśli. Obaj byli dla niej bardzo ważni. Rozdzierało ją to od środka na pół.
-A teraz posłuchaj. Każdy dobrze wie jaki jestem i jaki jest Hiroto i ty też dobrze o tym wiesz. Więc daj mu szanse ten ostatni raz mu ją daj. jak wrócimy z trasy porozmawiajcie. On głupieje bez Ciebie,a i ty bez niego nie trzymasz się za dobrze. Widzę jaka jesteś w środku przybita.
-Nie rozumiem. Mówisz, że mnie kochasz, że wiesz, że ja kocham Ciebie a chcesz, żebym znowu była z Hiroto? Czemu?
-Właśnie dlatego, że Cie kocham. Wiem, że ja Cię zranię bardziej niż on do tej pory, a Hiroto więcej tego błędu nie popełni. A Ty będziesz zawsze dla mnie przyjaciółką i zawsze będziesz mogła na mnie polegać o każdej porze. Dlatego obiecaj mi, że z nim chociaż porozmawiasz.
-Dobrze obiecuje.
-A teraz będę jechał. Jest już późno i Nao mnie zabije jak będę przysypiał na koncercie.
Pożegnali się i wyszedł. Suzue poszła się przyszykować do snu i położyła się w nowym łóżku. Zasnęła stosunkowo szybko. Jednak sen nie trwał długo. Około 2 czyli jakieś 2 godziny po tym jak się położyła obudził ją ten sam koszmar co zawsze. Zapaliła lampkę i usiadła. Nie chciała być sama ale wiedziała, że nie może zadzwonić po Mata bo ten jutro ma zajęcia od rana. Więc wstała zrobić sobie gorącej czekolady i wróciła do łóżka. Sięgnęła po swój szkicownik i zaczęła robić proste kreski. Sama nie wiedziała co to ma być, rysowała to co podsuwał jej podświadomie umysł. Kiedy skończyła, aż ją zatkało. Przed oczami miała scenerie z tamtych chwil o których nie chciała pamiętać, a które same wracały co noc. rzuciła szkicownikiem przed siebie i skulona siedziała na środku łóżka. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić....
Subskrybuj:
Posty (Atom)